Retour à la RALM Revue d'Art et de Littérature, Musique - Espaces d'auteurs [Contact e-mail]
ESPACES D'AUTEURS
Ces auteurs ont bien
voulu animer des
espaces plus proches de
leurs préoccupations
que le sommaire de la
RAL,M toujours un peu
généraliste.
Zdzisław Wichłacz Confessions of a Silent Clock/ Wyznania milczącego zegara Translation : Paweł Kruk/ Tłumaczenie Paweł Kruk
Navigation
[E-mail]
 Article publié le 4 avril 2005.

oOo

Zdzislaw Wichlacz born in Inowroc ?aw (POLAND), in 1946. Editor-in chief of the quarterly "Prose and Philosophy Aspects". A graduate of the Faculty of the Humanities at the Institute of Philosophy - Mikolaj Kopernik University in Torun’. A journalist and an experienced associate-reporter of the weekly magazine "Kujawy". An author of reports on social problems and manners as well as philosophical essays. A participant of doctor’s seminar in Ethics and Axiology at the Institute of Philosophy, UMK in Torun’, planned subject of the dissertation : Ethics of Mass Media. A member of the Association of the Journalists of the Republic of Poland and International Federation of Journalists in Brussels.

Zdzislaw Wichlacz ur. 1946r. w Inowroc ?awiu. Redaktor naczelny kwartalnika „Aspekty Filozoficzno-Prozatorskie. Absolwent Wydzia ?u Humanistycznego Instytutu Filozofii UMK w Toruniu. Dziennikarz, wieloletni sta ?y wspó ?pracownik - reporter tygodnika „Kujawy”. Autor reportaz.y o tematyce spo ?eczno-obyczajowej, a takz.e esejów filozoficznych. Uczestnik seminarium doktorskiego z etyki i aksjologii przy I.F. UMK w Toruniu, projektowany temat pracy : Etyka s’rodków masowego przekazu. Cz ?onek Stowarzyszenia Dziennikarzy Rzeczypospolitej Polskiej oraz International Federation of Journalists w Brukseli.


Zdzisław Wichłacz /a philosophical - poetical essay/

Confessions of a Silent Clock /translation Paweł Kruk/

But what is the truth ? The real speech of this wall clock. The clock whose life seems to have trickled. Or is it only an illusion ? Indeed..

Late, sunny afternoon. The atmosphere of an ending day pours into the room. You accidentally lean your tired gaze against the opposite wall, the wall with a winter landscape in a white and lacquered frames next to the face of an old clock. The pointed heads of its hands have just said four o’clock.

But when after a moment neither of them moves, neither of them is crossed by a hungry gaze of the observer, not a bit, nor changes its position saying stubbornly four o’clock again and again...

An excited imagination notices quickly that the clock will no longer say anything, that time may have stopped here. Its quarterly chanting : Susanne ; Susanne ; Susanne ;..., sounds only in human memory. The old clock is silent and hence time does not move.

But what is the truth ? The real speech of this wall clock ? The clock whose life seems to have trickled. Or is it only an illusion ? Indeed...

But if you free your thought, if you follow the look of this adolescent girl from the picture on a sideboard and glance into the corners of the room, you will learn that this motionless clockwork still recounts its story. It lives. It does indeed ! After all, it is as old as time. Everything depends on you. Can you hear ?... And now ?!...

So you may have quessed what Mrs Telimena from the portrait on the wall was talking about a long time ago when at dusk, like today, the spindle of a spinning wheel turned round languidly before her. And the spinning wheel is now here, left diagonally by the door of the room on purpose, so that it is not knocked over by a careless guest. Or, worse still, so that nobody knocks a little vase with wild flowers next to it which together with a steel horseshoe lying near it someone left here to bring good luck, to evoke the moment. And to evoke late at night a few memories that remain hidden in the bottom of human existence.

The moment you take from your lips a cup with cold tea, the clock reveals to you the secrets of time and sense. And it asks about nothing. But you know again that its inert pendulum with a big eye at the end looks out for a moment continually.

Or for a sensitive soul that will set it in motion. Indispensable motion. As if it were waiting for a touch, a short moment perhaps when it can make a deal with passing time again. When the clockwork, hanging in silence, is brought back to life by a ticking melody of its wheels.

And then it can freely recount its story of the household. It can remind them that the clock and the man are inseparable friends. In the essence of their being they are one. They are fastened to each other with the chain of time, with the loop of time and with history. They walk at a measured pace through their measured destinies. And it cannot be helped.And it knows about it - an old, silent motionless clock.

Well, the clock and the man. Destiny and the loop of time. Inseparable matter of the world, of the existence, of being. The words force their way from your throat to say it is like this ; the man without the clock or the clock without the man cannot exist. They are bound to be together. They are like slaves from the deck of a galley sliding beyond the horizon. Always forwards, never backwards. Never against time either.

The clock knows that time will not outpace it. The clock committed time to the motionless eye of its pendulum and won’t let it out. And the clock does not boast of it. It pretends, never moving, that its big eye narrowed because of tiredness. Is it its right ? The right of time being the right of the clock ? Like this, never the other way round ?

Perhaps the events registered in this cosy nook by the mysterious eye placed eternally at the end of the slender pendulum took time out of it ? Perhaps their dramaturgy moved over the clock’s hands so quickly that now this hundred-year-old mechanism has just to wait and rest so that it can move again and keep going. Like a man. It starts slowly, steadily. Into the unknown.

Just like its maker before ages. An old, good watch-maker who has been watching his work from a dark abyss of the past century. From the beginning of 1894. But nobody knows for sure how true the confessions are. Nor does the author of the text. But if there is somebody who still keeps all his memories then maybe...


[esej filozoficzno - poetycki]

Wyznania milczącego zegara

...Ale jak brzmi prawda ? Prawdziwa mowa tego ściennego zegara. Zegara, z którego jakby uszło życie. A może to tylko złudzenie ? Zaiste...

Późne, pogodne popołudnie. Do pokoju wlewa się nastrój schodzącego już dnia. Mimochodem, opierasz zmęczony wzrok naprzeciw, na ścianie z zimowym pejzażem w lakierowanej ramie i białej obok tarczy starego, wiszącego zegara. Ostre groty jego wskazówek powiadają, że właśnie jest godzina czwarta.

Lecz, gdy po chwili żadna z nich nie poruszy ci się, ani na jotę nie przetnie linii łapczywego wzroku obserwatora, nie zmieni swego położenia, pokazując uparcie ciągle godzinę czwartą i znów, i znów czwartą... Pobudzona wyobraźnia odnotuje prędko, że on już nie przemówi, że oto pewnie zatrzymał się tu czas. A jego cokwadransowa wyliczanka : Susan ; Susan ; Susan,...,zalega jedynie w ludzkiej pamięci.

Stary zegar milczy to i czas stoi w miejscu. Ale jak brzmi prawda ? Prawdziwa mowa tego ściennego zegara. Zegara, z którego jakby uszło życie. A może to tylko złudzenie ? Zaiste...

Starczy bowiem uwolnić myśl, choćby pójść za wzrokiem dorastającej dziewczynki z fotografii na kredensie i pobieżnie zajrzeć w kąciki pokoju. I już wiesz, że ów zastygły, ścienny, zegarowy mechanizm, opowiada jednak nadal swe dzieje. Żyje. Jednak żyje ! Jest przecież tak samo stary, jak czas. Wszystko zależy więc od ciebie. Słyszysz ??... A teraz ?!...

A więc już pewnie wiesz, o czym mogła opowiadać przed laty Pani Telimena z portretu zawieszonego na ścianie, gdy o zmierzchu, jak dzisiaj, wirowało przed jej oczyma ociężałe wrzeciono kołowrotka. Ustawionego teraz tu, ukośnie przy drzwiach pokoju, z namysłem, by nie potrącił go czasem jakiś nieuważny gość tego domu. Albo co gorsza, nie wywrócił obok wazonika z polnymi kwiatami, które widać, podobnie jak leżącą obok bezwładnie stalową podkowę, zatrzymał tu ktoś na szczęście, dla przywoływania chwili. Dla wyrwania może późną porą paru wspomnień, zalegających zawsze gdzieś na dnie człowieczej egzystencji ?

Wystarczy odjąć od ust filiżankę wystudzonej herbaty, a zegar odkrywa już przed tobą tajemnice czasu, sensu. I nie pyta o nic. A ty przecież znów wiesz, że zwisające bezwładnie jego wahadło, z dużym okiem u dołu, wypatruje tu nieustannie jakiejś chwili.

Albo jakiejś wrażliwej duszy, która wprawi je w ruch. W niezbędny ruch. Oczekuje jakby dotyku, krótkiego momentu być może, kiedy będzie mógł znów dogadać się z płynącym czasem. Kiedy do życia porwie się znów, tykającą melodią stalowych zębatek, wiszący sobie w ciszy, zegarowy mechanizm.

By na powrót mógł swobodnie snuć historię domowników. Przypominać im, że człowiek i zegar, to nierozłączni przyjaciele. W swej istocie trwania - są jednią. Skuci łańcuchem czasu, pętlą czasu, historią. Miarowo odmierzają swoje kroki, swoje losy. I nie ma na to rady. I on o tym wie. On - milczący stary zegar bez ruchu.

Zegar i człowiek zatem, los i pętla czasu. Nierozerwalna materia świata, istnienia, bytu. I aż wydziera ci się z gardła, że oto zwyczajnie ; człowiek bez zegara i zegar bez człowieka istnieć nie mogą. Są skazani na siebie. Jak galernicy z pokładu sunącego za horyzont okrętu. Zawsze wprzód, nigdy wstecz. Nigdy też pod czas.

On przeto wie swoje, że i tak czas go nie prześcignie. Uwięził go w tym nieruchomym oku swego wahadła i trzyma. I nie chwali się tym na zewnątrz. Zastygły udaje, że niby ze zmęczenia zmrużył to swoje wielkie oko. To jakby jego prawo czy co ? Prawo czasu, prawem zegara ?! Właśnie tak a nie odwrotnie ?

Może zdarzenia jakie notowało tu, w tym przytulnym zaciszu, owo tajemnicze oko wpisane na zawsze w smukłą linię wahadła, wyprowadziły z niego czas ? Może ich dramaturgia pobiegła ponad jego wskazówkami tak szybko, że cała ta stuletnia konstrukcja musi teraz zwyczajnie poczekać, odpocząć, by znów móc się poruszyć i iść dalej. Jak człowiek. Miarowo, powoli, w drogę. W nieznane.

Zupełnie jak jego twórca przed laty. Stary, dobry zegarmistrz, doglądający zapewne i dzisiaj, gdzieś tam z mrocznej już otchłani minionego wieku - swego dzieła. Z początków 1894 roku.

Ile jednak prawdy w tych zwierzeniach, nie wie do końca nikt. Autor tego tekstu także. Ale jeśli kogoś tu, choćby przez chwilę nie zawiodła pamięć, to może...

Retour à la RALM Revue d'Art et de Littérature, Musique - Espaces d'auteurs [Contact e-mail]
2004/2018 Revue d'art et de littérature, musique

publiée par Le chasseur abstrait éditeur - 12, rue du docteur Sérié - 09270 Mazères - France

sarl unipersonnelle au capital de 2000 euros - 494926371 RCS FOIX

Direction: Patrick CINTAS

Copyrights: - Le site: © Patrick CINTAS (webmaster). - Textes, images, musiques: © Les auteurs ou © Le chasseur abstrait (eurl). - Logiciel: © SPIP.


- Dépôt légal: ISSN 2274-0457 -